Wiele mówiło się kiedyś o tym, że Polska jest zieloną wyspą - niektórzy nawet dziś o tym wspominają. Patrząc na to, ile ostatnio mamy protestów i jakie jest nastawienie społeczeństwa, można jednak dojść do wniosku że ta zielona wyspa to nie określenie stanu PKB Polski, ale określenie tego że mamy wiele niezasypanych lasów - bo jeszcze śnieg nie spadł.

Ciężko jest jednoznacznie określić czy to prawda czy nie, ponieważ w ostatnich czasach klasa średnia w Polsce powoli się wykrusza -najwięcej mamy osób bardzo bogatych i bardzo biednych. Ostatnio zwiedzając sobie Wrocław, wyszedłem z prostego założenia - duże miasta są dla bogatych. I to wcale nie z powodu cen w spożywczym, które są o dziwo często mniejsze niż ceny na prowincjach, ale z powodu tego jakie ceny towarzyszą nam w innych niż spożywcze sklepach!

Słuchawki w przedziale od 2 do 4 tysięcy można zrozumieć, ponieważ tego typu sprzęt elektroniczny często jest drogi, szczególnie ten do profesjonalnych zastosowań. Ale nie sądzicie, że zwykłe buty (nie wyglądające jakoś bardzo efektownie) kosztujące również około dwóch tysięcy to lekka przesada? Już nie mówiąc o rzeczach jak płaszcze czy - o zgrozo - zegarki. Wiecie o tym że jeden z polityków miał aferę za niewpisanie do orzeczenia majątkowego zegarka właśnie? Niby pierdoła, ale zegarek kosztował, uwaga, 10 tysięcy złotych. Nie wygląda mi to na małe pieniądze, ale kto zrozumie polityka?

Biorąc to wszystko pod uwagę - nie pasuje mi wizja kryzysu doklejona do Polski, Gdyby był kryzys, nikt by rzeczy po kilkaset złotych nie kupował, a natomiast jest zupełnie odwrotnie. Sprzedaż wcale nie spada, bo inaczej te sklepy siłą rzeczy nie dały by rady się utrzymać. A jeśli ktoś nie wierzy, wystarczy się wybrać do dużego miasta, lub będąc na urlopie, wyjść z tego pokoju na dwór i popatrzeć, ile osób wyjeżdża na wakacje. No i co, widzicie gdzieś oznaki kryzysu?

A jeśli nie wiecie gdzie warto wyjechać - polecamy kilka miejsc, które na pewno się Wam spodobają!

 

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij